Droga – którą Ty podążysz?

W książce Bogaty ojciec, biedny ojciec Roberta Kiyosaki znajduje się ciekawy wiersz autorstwa Roberta Frosta, zatytułowany Droga:

Dwie drogi rozchodziły się w żółtym lesie.
Żal, że nie mogłem przebyć obu
– Samotny wędrowiec, którego w świat niesie.
Wpatrywałem się w pierwszą, stojąc u jej progu,
Jak skręca w oddali i w poszyciu znika.

Wybrałem tę drugą, gdyż chęć nieodparta,
Słuszność decyzji motywowała,
Jakby chciała być przeze mnie przetarta,
Choć od pierwszej się nie odróżniała,
A obie były wytyczone.

Tamtego ranka wyglądały na podobne.
Nie było śladów żadnego człowieka.
Na pierwszą powrócę – rzuciłem na odchodne
Wiedząc, jak droga potrafi być daleka.
Wątpiłem jednak, czy powinienem powrócić.

Nieraz mnie to wspomnienie poniesie,
Gdy będę rozważał drogę obraną.
Dwie drogi rozchodziły się w lesie,
A ja? Ja obrałem tą mniej uczęszczaną.
I to właśnie wszystko odmieniło.

A Ty?

Którą drogę Ty wybierzesz? Tą co wszyscy, aby żyć jak wszyscy?

Czy może poszukasz swojej własnej, indywidualnej? Tej mniej uczęszczanej?

Zastanów się – od tego zależy TWOJE całe życie.

lis 1, 2011 - Ciekawostki    2 komentarzy

Dlaczego tak drogo?

perfumyJakiś czas temu zacząłem się zastanawiać dlaczego ceny perfum oraz wód perfumowanych i toaletowych są tak wysokie? Bo czy to normalne, żeby płacić kilkaset złotych za kilkadziesiąt mililitrów jakiegoś płynu? Czy zwykłych ludzi na to stać? I wreszcie – jak to możliwe, że są firmy, które potrafią dostarczyć równie dobry produkt, tyle że za równowartość 10-30% ceny tzw. markowych „perfum”?

Produkcja

Wiele osób uważa, że to właśnie produkcja jest największą częścią ostatecznej ceny towaru. Nic bardziej mylnego, przynajmniej w grupie drogich, markowych produktów!

Okazuje się bowiem, że koszt produkcji danego towaru, jest jednym z najmniejszych kosztów obciążających jego finalną cenę.

“[…] przemysł perfum jest wart zatrważające 16 miliardów funtów brytyjskich”

 “Sprawdź cenę perfum. Płyn w butelce jest wart jedynie 3% całkowitego kosztu wytworzenia.

Pozostałe 97% jest przeznaczane na marketing, ekskluzywne opakowania oraz reklamę.”

Daily Mail – 30 marca 2008

Pamiętać też należy, że żadna z firm, pod której nazwą/marką „perfum” jest sprzedawany NIE tworzy jego zapachu. Jest to zlecane innej firmie, w tym się specjalizującej (jedna taka firma tworzy zapachy dla wielu firm sprzedających gotowe „perfumy”).

Tak więc w tych podanych wyżej 3% ceny mieści się zapłata za półprodukt (zapach) dla jednej firmy i koszt pozostałych półproduktów (często też przez kogoś produkowanych) dla firmy sprzedającej.

To gdzie reszta moich pieniędzy? – ktoś zapyta…

Przygotowanie do sprzedaży – Opakowania

Flakonik, kartonik, folia… Czy zdajesz sobie sprawę jak dużym kosztem dla Ciebie – klienta – jest opakowanie Twoich ulubionych pachnideł? A im bardziej fikuśna i wymyślna buteleczka, tym i cena większa. A dodaj do tego jeszcze kilka groszy na korton i ofoliowanie.

Niby „perfumy” kupujesz po to żeby pachniały na Tobie, a okazuje się, że często opakowanie jest droższe w produkcji niż wypełniający je płyn, który chcesz kupić!

Ładne sobie, prawda? A wystarczyłaby mała standaryzacja opakowań produktów danej firmy, żeby ich cena znacząco spadła!

Dystrybucja i reklama

Pod tym terminem kryje się ogrom kosztów, bo jak myślisz:

  • kto płaci kolejnym pośrednikom w transporcie perfum (najczęściej zza granicy)?
  • kto płaci firmie produkującej zapach, firmie produkującej perfum, firmie produkującej opakowanie, firmie pod której marką perfum jest sprzedawany, firmie/firmom transportującym perfum, firmie sprzedającej perfum (jak np. drogeria)?
  • kto płaci za każdy metr kwadratowy powierzchni, na której mieści się perfumeria/drogeria, a który kosztuje tysiące złotych (a jest tych metrów sporo)?
  • kto płaci pensje pracownikom perfumerii/drogerii?
  • kto płaci miliony telewizji, czasopismom, gazetom i radiom za reklamę perfum, często w najlepszych, a co za tym idzie najdroższych godzinach antenowych?
  • kto płaci gwiazdom sportu, kina, telewizji, czy muzyki za udział w reklamie perfum, z których każda inkasuje po kilkanaście-kilkadziesiąt milionów euro lub dolarów za reklamę?

Oczywiście – TY PŁACISZ!

Ale czy mamy jakikolwiek wybór, jeśli chcemy ładnie pachnieć?

To zależy od tego czy:

  • zależy Ci na tym, żeby płacić „gwiazdom” za reklamę perfum?
  • zależy Ci na tym, żeby płacić mediom za czas antenowy na reklamę perfum?
  • zależy Ci na tym, żeby płacić za wynajem powierzchni pod perfumerię i koszty jej funkcjonowania (w tym pracowników)?
  • zależy Ci na tym, żeby płacić za nazwę projektanta mody widniejącą na perfumie?
  • zależy Ci na tym, żeby płacić kolejnym pośrednikom w handlu tymi perfumami, zanim Ty zapłacisz najwyższą cenę?

Bo jeżeli Ci na tym NIE zależy, to daj mi znać (kontakt), a ja podpowiem Ci rozwiązanie, które sam znalazłem i które świetnie się sprawdza w przypadku moim i wieeelu innych ludzi na całym świecie :-)

.

Bogaci i biedni – różni mentalnie

Historia tego faceta mówi wszystko na ten temat. Nic dodać, nic ująć. Tylko przeczytać i przemyśleć…

Jego dzieciństwo było bardzo trudne. Bardziej, zapewne, niż możesz to sobie wyobrazić.

Od kiedy tylko pamięta wychowywała go tylko matka. Jego oraz jego brata bliźniaka i młodszą siostrę. Była ona kelnerką, co przy trójce dzieci skutkowało tym, że bardzo często musieli uczyć się i jeść kolację przy świeczkach, bo elektrownia odłączała im prąd za niezapłacone rachunki. Zresztą również z samym jedzeniem bywały problemy. Wszystkie ubrania, które nosili pochodziły z Armii Zbawienia, ponieważ nie było ich stać na żadne inne.

Wszystko to sprawiło, że w wieku 8 lat postanowił wraz ze swoim bratem pomóc mamie zarabiać na jedzenie i na prąd. Chodzili jednak do szkoły, więc mogli dorabiać tylko w weekendy – chodzili wtedy do bogatej części swojego miasta, aby myć auta tamtejszym mieszkańcom. Chodzili od domu do domu i pytali czy mogą umyć samochód w zamian za drobną zapłatę.

„Młodym ludziom wydaje się, że pieniądze są najważniejszą rzeczą w życiu.
Gdy się starzeją, są już tego pewni.”

Oskar Wilde

Po pewnym czasie zaprzyjaźnili się z wieloma z żyjących tam rodzin. Dzięki temu każdej soboty przynosili do domu pieniądze, dzięki którym ich mama mogła kupić jedzenie i zapłacić rachunki.

Jak sam pisze:

„W bardzo młodym wieku zacząłem zauważać różnicę w tym jak żyją ludzie bogaci i jak żyją ludzie biedni. Byłem zawsze bardzo ciekawy tego w jaki sposób nasi klienci zarabiają na życie. Wiele z tych rodzin otwarcie opowiadało nam w jaki sposób zarabiają tak duże pieniądze, dawali nam też wiele rad.

Zauważyłem wtedy, że bogaci ludzie są bardzo przyjaźni i pomocni – zupełnie inni od tego co o nich słyszałem w swojej okolicy, w której się wychowywałem, gdzie można było usłyszeć np.: „Co za bogaty ku**s, bla bla bla”

Bogate osoby, które ja spotykałem były bardzo hojne i jak zauważyłem po pewnym czasie Ci naprawdę bogaci zawsze posiadali swoje własne firmy. Kupowali też co kilka lat zupełnie nowe samochody.

Jeszcze będąc bardzo młodym zauważyłem też, że biedni obwiniają bogatych o swoją biedę. Mają też skłonność do obwiniania rządu o swoje problemy.

Bogaci natomiast są typem ludzi, którzy przejmują kontrolę nad swoim życiem. Rozumieją oni, że aby być zamożnym należy stworzyć coś, co ma wartość dla ludzi.

Bogaci ludzie tworzą firmy, a biedni i klasa średnia w nich pracują. To jest tak proste.

Zauważyłem to kiedy byłem bardzo młody i już wtedy wiedziałem, że jak będę starszy będę prowadził biznes.

Pamiętam, że wiele razy nasi klienci płacąc nam mówili „To wolne od podatku ;-)”, co nie miało dla nas sensu, gdy byliśmy dziećmi, ale zrozumiałem to o wiele lepiej w późniejszym życiu. Pamiętam moją mamę, która zawsze narzekała jak dużo Urząd Skarbowy zabiera z jej wypłaty.

Mój brat i ja mieliśmy klientów, których podziwialiśmy, Ci ludzie byli wtedy dla nas swego rodzaju mentorami. Większość z nich radziła: „Oszczędzajcie pieniądze, chodźcie do szkoły, zdobądźcie dobre wykształcenie, a potem otwórzcie swój własny biznes.”

Biedni i średnia klasa nie rozumieli tego. Szukali „bezpieczeństwa” na etacie, ale nie rozumieli tego, że spędzają całe swoje życie zwyczajnie wypożyczając siebie komuś innemu za pieniądze, a do tego przez pierwsze 5-6 miesięcy każdego roku pracują tylko i wyłącznie na opłaty dla państwa.

Dobrze pamiętam, jak jeden z naszych klientów wyjaśniał nam różnicę między posiadaniem biznesu a pracą na etacie. Powiedział, że to tak jakby poprosił nas teraz o oddanie połowy z 10 dolarów, które nam zapłacił – „Widzicie, jeżeli będziecie pracownikami, rząd będzie zabierał Wam około połowy Waszej pensji zanim ją jeszcze zobaczycie. Jeżeli będziecie właścicielami firmy, tak jak ja, zabiorą część pieniędzy tylko jeżeli zostanie jakiś zysk na koniec roku.” Zastanawialiśmy się nad udzieloną nam lekcją przez całą drogę powrotną do domu.

Nie rozumiałem oczywiście w tym wieku wszystkich spraw związanych z podatkami, ale wiedziałem, że nie chcę oddawać pieniędzy, na które ciężko zapracowałem. To właśnie odróżnia bogatych od biednych – wiedzą w jaki sposób LEGALNIE zatrzymać więcej z pieniędzy, które zarobili.”

Chcąc podążać za radą zdobycia dobrego wykształcenia musieli skupić się na zdobyciu stypendium, ponieważ nie było ich oczywiście stać na opłacenie czesnego za studia (studia w USA są płatne):

„Gdy dorastaliśmy mama zawsze powtarzała nam, że jedynym sposobem, abyśmy dostali się na studia jest stypendium z dobrej szkoły średniej, ponieważ nie było nas stać, żeby opłacić czesne.

Startując do szkoły średniej, mój brat i ja, wiedzieliśmy, że musimy dostać się do lepszej szkoły niż ta publiczna w naszym sąsiedztwie. Wszystkie dzieci naszych bogatych klientów chodziły do prywatnych szkół i wiedzieliśmy, że jeżeli chcemy być tacy jak oni, to musimy zrobić to samo.

Mój brat i ja musieliśmy ukryć nasz plan przed naszymi biednymi znajomymi. Musieliśmy udawać, że dostajemy złe oceny, albo bylibyśmy wyśmiewani, a nawet bici. Widzisz, biedni lubią widzieć, że masz tak samo źle jak oni, bogaci natomiast konkurują ze sobą.

Nasze lekcje to był żart, a nauczyciele panicznie bali się uczniów. My, potajemnie, byliśmy w świetnych stosunkach z naszymi nauczycielami ponieważ chcieliśmy więcej niż inni. Ale musieliśmy utrzymywać nasz plan w ukryciu przed innymi dziećmi.

Pewnego dnia mój brat i ja powiedzieliśmy mamie, że chcemy się dostać do De La Salle w Concord, katolickiej szkoły średniej dla chłopców, która kosztowała 5500 dolarów rocznie za każdego ucznia. Mama omal nie dostała zawału.

Powiedziała, że nie ma najmniejszych szans, żeby było nas na to stać. Jednak my wiedzieliśmy, że jeżeli tylko nas przyjmą, to znajdziemy sposób, żeby zarobić te pieniądze. Ciągle słyszeliśmy jak dzieci naszych bogatych rodziców mówią „Jeżeli tylko chcesz, zawsze znajdziesz sposób.”

Więc złożyliśmy podania, napisaliśmy szkolne egzaminy, zebraliśmy listy z rekomendacjami od wszystkich naszych nauczycieli i zgadnij co? Dostaliśmy się!

Teraz trudniejsza część planu – musieliśmy zapłacić za tą szkołę, a mieliśmy kawał drogi, żeby dojechać do szkoły każdego dnia. Concord znajduje się bowiem ok. 105 km od miejsca, gdzie wtedy mieszkaliśmy, więc nasze dni zaczynały się bardzo rano. Musieliśmy wyjść z domu o 4:30 rano, żeby zdążyć dojechać do szkoły.

Normalna dla nas stała się nauka w pociągach i autobusach, a potem praca zaraz po treningach football’u, baseball’u, biegania i wrestlingu. Mój brat i ja zawsze się wspieraliśmy w tym wszystkim i myślę, że nie poradziłbym sobie bez niego.

Pracowaliśmy na różnych stanowiskach – jako dozorcy wcześnie rano, pracownicy na stacji benzynowej po treningach, w restauracji wieczorami. Pracowaliśmy do około 23 i zwykle wracaliśmy do domu około 1 w nocy. Po pewnym czasie to stało się dla nas normalne; wykorzystywaliśmy każdą sekundę każdego dnia, aby osiągnąć cele, które sobie wyznaczyliśmy.

Wiedzieliśmy, że jedynym sposobem, aby dostać stypendium na dobrą uczelnię było uczęszczać do świetnej szkoły średniej, takiej jak De La Salle, gdzie rekrutujący szukali sportowców i gdzie edukacja stała na wysokim poziomie.

Tak minęły nam 3 lata; zrobilibyśmy wtedy wszystko, byle tylko zapłacić za swoje czesne.

Wielu naszych kolegów z De La Salle wiedziało skąd jesteśmy i co robimy. Na naszym ostatnim roku (czwartym) część rodziców wraz z niektórymi nauczycielami zebrało wśród siebie pieniądze, aby zapłacić za nas czesne. To była wielka ulga nie musieć pracować po szkole i móc się skupić na nauce i sporcie. Bogaci są bardzo dobroczynni i naprawdę lubią pomagać innym, zupełnie inni niż mówili ludzie z naszego sąsiedztwa.

Zdobyliśmy pełne stypendium na prywatny uniwersytet w Południowej Kalifornii. Ja ukończyłem 4 lata, zdobywając tytuł licencjacki, a mój brat poszedł jeszcze na studia magisterskie [w Stanach mało kto decyduje się iść na studia magisterskie; tam licencjat to tak jak u nas magisterka - przyp.]

Pomimo świetnej jakości edukacji jaką otrzymałem na jednym z najlepszych uniwersytetów, uważam, że najlepszą edukację otrzymałem żyjąc jako dziecko w tych dwóch zupełnie odmiennych światach. Bardzo wcześnie zdałem sobie sprawę, że bogaci sprawiają, że coś się w ich życiu dzieje, natomiast biedni czekają, aż coś się w ich życiu wydarzy. Biedni uważają, że rząd powinien się o nich troszczyć, a bogaci uważają, że rząd orżnie Cię na każdym kroku. Bogaci patrzą na swój dochód jak na punkty w grze, a biedni patrzą na swoją wypłatę jak na sposób, żeby jakoś sobie poradzić.”

Po studiach założył firmę działającą na rynku nieruchomości, która nie wytrzymała próby załamania rynku.

W tej chwili jest milionerem dzięki współpracy z jedną z firm Marketingu Wielopoziomowego.

Calvin Becerra.

PS. Podziękowania dla Filipa Globke za przesłanie e-booka Calvina :-)

Cel – pal!

„Jeśli nie ustalasz celów dla siebie, jesteś skazany na pracowanie przy osiąganiu celów kogoś innego.”

Brian Tracy

Badania na Harvard University wykazały, że tylko 3% absolwentów posiada jasno sprecyzowane i zapisane cele. 14% również ma jasno sprecyzowane cele, ale ich nie zapisuje, a pozostałe 83% wcale nie posiada celów.

Jak myślisz co stało się z tymi ludźmi? Jak po latach wygląda ich życie?

Drugi etap tego badania, przeprowadzony po 20 latach ukazał, że te 83% osób bez celów zarabia miesięcznie ok. 2.000$. Trzy razy więcej czyli około 6.000$ zarabia 14% absolwentów, którzy posiadali cele, ale ich nie zapisali.

A co stało się z pozostałymi?

20.000$ i więcej zarabia pozostałe 3% absolwentów, czyli ci, którzy posiadali cele i je zapisali. Te 3% absolwentów  jest niezależnych finansowo. To nie jest przypadek. Te 3% zrozumiało dlaczego tak ważne jest posiadanie i zapisywanie swoich celów.

„Jeśli nie wiesz gdzie idziesz, pewnie tam nie dojdziesz.”

Winston Groom
w swojej książce Forrest Gump

Czym właściwie jest cel?

Jest to Twoje marzenie, któremu nadasz termin jego realizacji, czyli określisz kiedy ma się spełnić.

Ok, od czego więc mam zacząć?

Od swoich marzeń oczywiście!

Każdy cel zaczyna się od marzenia, które masz gdzieś w swojej głowie…

Kilkadziesiąt lat temu, w czasach masowych emigracji, do USA przypłynęła pewna biedna rodzina - ojciec, matka i ich syn Pablo.

Rodzice bardzo ciężko pracowali, z trudem wiążąc koniec z końcem. Pablo natomiast uczęszczał do szkoły podstawowej. Pewnego dnia nauczyciel zadał klasie chłopca do napisania wypracowanie, w którym mieli opowiedzieć o swoich marzeniach.

Pablo uwielbiał konie, był nimi niesamowicie zafascynowały, bez dwóch zdań były one jego pasją. Od razu wiedział co napisze w tym wypracowaniu.

Zaczął więc pisać o swoim wymarzonym ranczo, na którym hodował piękne klacze i dostojne rumaki. Opisywał każdy, najdrobniejszy nawet szczegół. Ba! Narysował nawet mapę swojego ranczo! Cała praca wielokrotnie przekroczyła dwie strony zadane przez nauczyciela.

Oddał swoją pracę i był bardzo podekscytowany kiedy nadszedł dzień, w którym miał poznać swoją ocenę.

Kiedy nauczyciel podał mu ocenioną pracę zobaczył na niej czerwone „1″. Nie mógł uwierzyć własnym oczom – przecież włożył w nią tyle pracy.

Po lekcji zapytał nauczyciela dlaczego ten postawił mu najniższą możliwą ocenę. Ten odparł:

„Ależ Pablo, to marzenie jest zupełnie nierealne! Przecież Twoi rodzice ledwo zarabiają na przeżycie, Ty sam też nie jesteś najlepszym uczniem, nie masz najmniejszych szans, aby je spełnić.

Ale nie martw się – poprawię Twoją ocenę, jeżeli napiszesz swoją pracę jeszcze raz, zmieniając marzenie na możliwe do spełnienia.”

Pablo był załamany. Po lekcjach opowiedział o wszystkim swojemu ojcu i poprosił go o radę.

„Zrób to co uważasz za najlepsze” – powiedział ojciec.

Pablo długo się zastanawiał i kiedy nadszedł termin kolejnej lekcji z tym nauczycielem, zaniósł dokładnie tą samą pracę i oddał ją ze słowami:

„Niech Pan zatrzyma swoją ocenę, a ja zatrzymam swoje marzenie.”

Wiele lat później Pablo gościł na swoim wymarzonym ranczo wiele wycieczek szkolnych, a wśród opiekunów jednej z nich rozpoznał swojego nauczyciela, który postawił mu jedynkę.

W czasie rozmowy, która się wywiązała nauczyciel powiedział:

„Najbardziej żałuję, że przez te wszystkie lata zniszczyłem tak wiele pięknych marzeń…”

Nie pozwól nigdy nikomu zniszczyć Twoich marzeń, bo na tym świecie dosłownie WSZYSTKO może się zdarzyć, trzeba tylko mieć marzenia, od których zaczyna się wiele niezwykłych historii.

A więc weź dużą, czystą kartkę papieru i zapisz na niej absolutnie WSZYSTKIE swoje marzenia, jakie tylko przyjdą Ci do głowy.

No dobrze i co dalej?

Dalej bierzemy się za zmianę Twojego marzenia w dobry cel. Aby to zrobić wybierz jedno z marzeń, na którym chcesz teraz pracować i zadaj sobie następujące pytania:

  1. Kiedy osiągnę swój cel (spełnię swoje marzenie)?
  2. Co muszę zrobić, żeby to osiągnąć?
  3. Co może mi przeszkodzić?
  4. Jak będę się czuł i jak będzie wyglądać moje życie, kiedy osiągnę swój cel (pomyśl tutaj o tych wszystkich emocjach, które poczujesz, gdy spełnisz swoje marzenie)?

Pamiętaj, aby każdą swoją odpowiedź zapisać na kartce papieru!

„A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas…” (J 1,14; 3-6)

Ok, mam już to wszystko, czy jest coś jeszcze, co powinienem wiedzieć?

Oczywiście, jesteśmy przecież jeszcze na początku naszej drogi do uzyskania jak największej efektywności w ustanawianiu celów.

Bardzo ważne jest, żeby Twój cel posiadał kilka istotnych cech. W tym celu stworzono tzw. metodę SMART, która ma ułatwiać ustanawianie celów.

W tym artykule przedstawiam jej udoskonalenie, czyli SMARTER, wg której Twoje cele muszą być: (patrz tabela po prawej stronie)

Spójrz teraz na swoje odpowiedzi na wcześniejsze pytania i popraw je tak, aby były zgodne z regułami metody SMARTER.

 

„Większość ludzi wyznacza sobie cele zbyt przyziemne i zbyt odległe.”

Mark Victor Hansen

Przy wyznaczaniu celów bardzo istotna jest koncepcja „małych kroków” zwana KAIZEN. W odniesieniu do ustanawiania swoich celów jej zastosowanie wygląda następująco:

Kiedy już masz określony cel, do którego będziesz dążył najmądrzej będzie jeżeli podzielisz go sobie na mniejsze części.

Jeżeli np. ustalasz cel, który ma się spełnić za 5 lat, to określ najpierw, jaka jego część ma się spełnić w kolejnych latach. Następnie zrób to samo dla kolejnych miesięcy (spokojnie, tylko dla pierwszego roku, potem i tak zbyt dużo może się jeszcze zmienić) oraz dla poszczególnych dni (również tylko pierwszego miesiąca, czy nawet tygodnia).

Dzięki temu o wiele łatwiej będzie Ci kontrolować, czy wszystko idzie zgodnie z planem, czy trzeba coś zmieniać, poprawiać. A poza tym:

- Jak najłatwiej zjeść słonia?
- Po kawałku! :-)

Przestrzeganie filozofii KAIZEN niezwykle ułatwi Ci osiągnięcie sukcesu, czyli spełnienie swojego marzenia.

Czy są jeszcze jakieś metody ustalania celów, z których również mógłbym skorzystać?

Oczywiście jest ich całkiem sporo. Pozwól, że przedstawię Ci jeszcze jedną z nich. Jest ona bardzo przydatna, jeżeli chcesz określić jakiś krótkoterminowy cel. Polecam wtedy metodę „Silent GROW”.

Chodzi w niej o odpowiadanie KOLEJNO na poniższe pytania i ZAPISYWANIE swoich odpowiedzi (pod pytaniami) na czystej kartce papieru. Oto pytania:

  • Mój cel, który chcę osiągnąć w ciągu roku/dwóch/trzech (lub krótszego czasu – sam wybierz).
  • Co chciałbym osiągnąć podczas tego ćwiczenia, aby zbliżyć się do realizacji tego celu?
  • Co przyniesie mi ten wynik? Co dzięki niemu zyskam?
  • Co zrobiłem do tej pory, aby osiągnąć ten cel?
  • Jakie są rezultaty moich dotychczasowych działań?
  • Co może uniemożliwić mi pracę nad moim konkretnym celem?
  • W skali od 1 do 10 (przy czym 1 to początek drogi, a 10 to cel osiągnięty) zdecyduj gdzie się znajdujesz na drodze do osiągnięcia swojego celu.
  • Jakie zachowanie/inicjatywa/działanie pomoże Ci się przesunąć o 1 punkt do osiągnięcia celu?
  • Co jeszcze możesz zrobić żeby osiągnąć swój cel?
  • Co naprawdę powinieneś zrobić, aby osiągnąć swój cel, a czego unikasz?
  • Co doradziłbyś osobie, która ma wykonać podobne zadanie w tej chwili?
  • Zastanów się nad swoim celem i odpowiedziami, których udzieliłeś. Co zamierzasz zrobić w pierwszej kolejności, aby zbliżyć się do osiągnięcia celu?
  • Jakie będą kolejne działania, które podejmiesz?
  • W skali od 1 do 10 jak bardzo pewny jesteś, że podejmiesz wskazane przed chwilą działania, aby osiągnąć swój cel (1 – niepewny, itd.)?
  • Co pomogłoby Ci być pewniejszym osiągnięcia swojego celu choćby o 1 punkt?
  • Więc co zrobisz w pierwszej kolejności?
  • Kiedy?
  • Napisz list do siebie, który będziesz mógł odczytać za rok/dwa/trzy.

.

Czy masz dla mnie jeszcze inne rady jak skutecznie ustalić swoje cele?

Przede wszystkim pamiętaj, aby Twój cel był pozytywny, a więc zamiast pisać o tym czego NIE chcesz, pisz o tym czego chcesz, czego pragniesz.

Poza tym musisz wiedzieć, że powinniśmy ustalać nie tylko cele życiowe, ale również cele dotyczące najbliższej przyszłości, czy wykonywanego zadania, co znacznie ułatwia jego wykonanie.

Pamiętaj też, że najlepiej gdybyś swoje cele powiesił w widocznym miejscu, tak, żebyś zawsze mógł je sobie przypomnieć. Świetne do tego są tablice korkowe, które możesz przywiesić np. nad swoim biurkiem lub łóżkiem.

Musisz również pamiętać, że dobrze sformułowany cel to taki, na który masz wpływ, a więc wygrana w Lotka odpada ;-)

 

„Zdradzę Ci jedną z najważniejszych tajemnic ludzi sukcesu. Ludzie sukcesu zawsze wiedzą ile pokoi ma mieć ich dom, ile koni mechanicznych ma mieć ich przyszły  samochód, ile mają mieć na koncie na przykład po roku czasu. […]

Ludzie, którzy odnoszą wielkie sukcesy, zawsze bardzo precyzyjnie znają swój cel, czują go i widzą oczami wyobraźni. Tym właśnie różnią się od ludzi, którzy sukcesów nie odnoszą. Oni cel mają wyznaczony, zapisany na papierze i znają termin, w którym go osiągną, a Ci drudzy mają tylko marzenia, z których nie robią celów”

Piotr Zarzycki
„Bogać się jak mistrzowie MLM”

Powodzenia! :-)

Historia o dwóch ziarnach (by Patty Hansen)

Autor obrazu: Paweł Jońca (www.pejot.com)

„Obok siebie, w żyznej, wiosennej glebie leżały dwa ziarna.

Pierwsze ziarno rzekło: Chcę urosnąć. Chcę zapuścić korzenie głęboko w żyzną glebę zalegającą pode mną. Chcę, aby moje korzenie drążyły glebę coraz głębiej. Chcę rozwinąć mój delikatny kiełek jak chorągiew, aby ogłosić światu nadejście wiosny. Chcę poczuć na moich płatkach ciepło słońca i błogosławieństwo wczesnego poranka.

I zaczęło rosnąć.

Drugie ziarno rzekło: Boję się. Jeśli zapuszczę swoje korzenie w grunt, nie wiem, co mnie spotka w ciemności. Jeżeli będę napierać w twardej glebie zalegającej nade mną, mogę uszkodzić swój delikatny kiełek. A co się stanie, jeśli pozwolę otworzyć się moim pączkom i ślimak będzie próbował je zjeść? A co będzie, gdy zacznę kwitnąć i nadejdzie dziecko, które wyrwie mnie z ziemi? O wiele lepiej dla mnie będzie poczekać, aż będzie bezpiecznie.

Zatem czekało.

Pewnego razu nadszedł kurczak, który grzebał w gruncie w poszukiwaniu pokarmu. Nagle znalazł wyczekujące ziarno i szybko je zjadł. Ci, którzy odrzucają możliwość podjęcia ryzyka, zostają pochłonięci przez życie.”

A Ty? Którym jesteś ziarnem w swoim życiu?

Pierwszym – odważnym, biorącym z życia garściami, czy drugim – skulonym w strachu przed swoimi bujnymi wyobrażeniami, które na dodatek mają nikłe szanse na spełnienie?

A może w pewnych sytuacjach pierwszym, a w innych drugim?

Jak sądzisz który wybór jest bardziej rozsądny?

Najgorsze, co możesz zrobić, to obudzić się za dziesięć lat i zacząć rozważać, czego mogłeś dokonać w tym minionym okresie, gdybyś podjął świadomą decyzję dokonania zmian w swoim życiu w chwili, gdy przeczytałeś ten artykuł.

Obecnie znajdujesz się na początku pasjonującej podróży, która wiedzie ku odzyskaniu utraconego potencjału. Wstań, by odzyskać pewność siebie, by użyć potencjału, z którym się urodziłeś, by zacząć kształtować swoją przyszłość według własnej koncepcji.

[ Na podstawie: http://spelnionemarzenie.webnode.com ]

lip 14, 2011 - Ciekawostki    Brak komentarzy

Świadoma konsumpcja

Zdarzyło Ci się, że coś myłaś/-łeś, czy czyściłaś/-łeś jakimś tańszym płynem i za cholerę nie chciało zejść, albo zeszło dopiero jak wylałaś/-łeś na to z pół butelki tego świństwa? Jak myślisz w czym był problem?

Ja sam zauważyłem, że od kiedy jestem w FM, a właściwie od kiedy słuchałem wypowiedzi inżyniera towaroznawstwa z Politechniki Poznańskiej, o wiele bardziej świadomie podchodzę do wyboru pewnych produktów. Dotyczy to zwłaszcza chemii gospodarczej.

Zwyczajnie dowiedziałem się jak czytać najważniejsze dla mnie części składu tych produktów, które zawsze są podawane na etykiecie. A dowiedzieć się z nich można naprawdę ciekawych rzeczy, np. że da się kupić 0,75l wody z domieszką barwnika, zapachu, soli kuchennej (od której płyn gęstnieje) oraz oooociupinki środków czyszczących za coś koło piątaka i dać się nabrać, że to naprawdę myje naczynia.

Bo skąd niby ktoś może wiedzieć, że to co tak naprawdę czyści nazywa się w składzie „środkami (związkami) powierzchniowo czynnymi” albo jakoś w podobie?

Teraz to dla mnie śmieszne, ale taki tani „płyn do naczyń” ma w sobie „mniej niż 5%” takich środków plus trochę soli, barwnika i zapachu. Aha i jak sprawdzono… z talerza spłukuje się po ok. 20 płukaniach w czystej wodzie, tak więc – smacznego ;-)

Wychodzi na to, że taniej jest kupić droższy płyn (z wyższą zawartością ZPC) i go rozrobić z wodą :-)

Moi rodzice mają sklep, w którym jest też chemia, więc sobie popatrzyłem:

  • tanie płyny mają „mniej niż 5%” ZPC
  • znane, typu: Ludwik, E, czy Pur mają „więcej niż 5%, ale mniej niż 15%” ZPC
  • w sklepie znalazłem jeden płyn, którego pewnie nie znasz (bo nie ma reklam w TV), który ma „więcej niż 15%, ale mniej niż 30%„; nazywa się Morning Fresh; inny płyn, który ma tyle samo ZPC + glicerynę, która chroni dłonie ma płyn z FM, więc zapraszam do zakupów ;-)

.

To samo tyczy się innych preparatów, typu płyny uniwersalne, do podłóg, itp.

Jest też przykład w druga stronę jeżeli chodzi o cenę – proponuję Ci porównać skład Domestosa z Tytanem w sklepie – na bank się zdziwisz :-)

To czego się nauczyłem to, że czasem lepiej zapłacić te dwa złote więcej i nie męczyć się z garami, piekarnikami, czy podłogami. Szkoda czasu i wysiłku zwyczajnie. Lepiej w zaoszczędzonym czasie napisać coś na blogu ;-)

Emerytura przed 30-stką? O dochodzie pasywnym słów kilka…

„Młodym ludziom wydaje się, że pieniądze są najważniejszą rzeczą w życiu. Gdy się starzeją, są już tego pewni.”
Oskar Wilde

Jak to się zatem dzieje, że w świecie, w którym pieniądze pełnią tak dużą rolę wielu ludzi ma problem, żeby je zdobyć? Jak to się dzieje, że ok. 5% ludzi na świecie posiada ok. 95% pieniędzy dostępnych na Ziemi, a reszta, czyli ok. 95% ludzi jedynie 5% pieniędzy?

Odpowiedź jest prosta – większość ludzi nie wie jak swoje pieniądze zarabiają bogaci, większość ludzi nie wie czym jest przychód pasywny, ani nawet, że coś takiego w ogóle istnieje…

Dochody jakie uzyskujemy poprzez swoje działania (czyli poprzez to co robimy dla pieniędzy) możemy bowiem podzielić na dwie kategorie:

  • dochody aktywne (za raz wykonaną pracę raz dostajemy pieniądze, dobrym przykładem może tu być praca na etacie, czy praca sprzedawcy, lekarza, prawnika, itp.)
  • oraz dochody pasywne.

W takim razie co to takiego ten cały przychód/dochód  pasywny? Wystarczy zapytać Wikipedię:

Dochód pasywny – Oznacza okresowy (np. comiesięczny) dochód bez stałego angażowania własnej pracy. Osiągnięcie dochodu pasywnego wymaga jednakże sporo uwagi, pracy oraz wiedzy. Osoby osiągające dochód pasywny bez wkładu własnej pracy nazywamy rentierami. Dochód pasywny otrzymywany jest wtedy, gdy raz wykonana praca (akcja, działanie) przynosi ciągłe zyski.

Czyli mówiąc w skrócie – pracę wykonujemy raz, a pieniądze otrzymujemy za każdym razem, gdy wykonana przez nas praca daje efekty. Przykłady?

  • emerytura/renta (szkoda tylko, że na najlepiej nam znaną emeryturę państwową trzeba najpierw pracować ok. 40 lat bez pewności, że się ją później dostanie, ani tym bardziej ile się dostanie – także NIE polecam :-) ),
  • lokata bankowa (o ile jej oprocentowanie po opodatkowaniu jest wyższe niż inflacja),
  • dywidenda z tytułu posiadanych akcji (akcje kupujesz raz, a pieniądze dostajesz przy każdej wypłacie dywidendy – najczęściej raz w roku – o ile firma zdecyduje się w ogóle ją wypłacić),
  • tantiemy za album muzyczny/książki/filmy, itp. (płytę muzyczną nagrywasz raz, a pieniądze dostajesz za każdą sprzedaną sztukę; tak samo raz piszesz i wydajesz książkę, a pieniądze za to dostajesz od każdej sprzedanej sztuki),
  • prawa autorskie/patenty/licencje (np. firma Walt Disney dostaje pieniądze za każdym razem, gdy jakaś firma wykorzystuje komercyjnie ich postacie, takie jak Kubuś Puchatek na przykład),
  • strona internetowa/blog z reklamami lub programami partnerskimi (treść strony piszesz raz – w przypadku bloga częściej, ale nawet jeżeli przestaniesz, to ludzie będą go odwiedzać żeby przeczytać to co już napisałeś – a zarabiasz 24/7 gdy tylko ktoś kliknie w reklamę lub kupi coś ze sklepu, który polecasz na swojej stronie/blogu),
  • działalność w NIEKTÓRYCH firmach z sektora MLM, czyli Marketingu Wielopoziomowego/Sieciowego (niektóre firmy dają możliwość budowania grup konsumenckich, bez narzucania konieczności sprzedaży ich produktów – wystarczy używać ich na własny użytek, więcej o tym tutaj: http://www.maciejpowietrzynski.pl/czy-w-firmach-sektora-mlm-trzeba-sprzedawac-produkty/ )
  • wynajem nieruchomości (lokatora szukasz raz, a pieniądze pobierasz tak długo, jak on chce od Ciebie wynajmować; oczywiście lokatorów można zmieniać ;-) ),
  • posiadanie dużego biznesu, w którym nie musisz pracować (bo masz od tego odpowiednich ludzi – prezesa, radę nadzorczą, zarząd, itd.).

Emerytury i lokaty za bardzo nie polecam (co oczywiście nie znaczy, że jeżeli już masz tą emeryturę, to masz się jej zrzec – nie polecam bowiem obierania drogi do niej prowadzącej, a nie jej samej :-) ) Dodatkowo aby móc się utrzymywać na w miarę dobrym poziomie z zysków z lokaty potrzebny jest kapitał liczony w milionach złotych.

Do tantiem, czy praw autorskich potrzebny jest talent, albo wysokie umiejętności (jeżeli chodzi np. o oprogramowanie komputerowe – patrz Microsoft). Oczywiście umiejętności można zdobyć :-)

Wiedza oraz umiejętności są też potrzebne, żeby stworzyć ciekawą stronę internetową czy bloga, ale tego akurat można się dość łatwo nauczyć :-)

Jeżeli chodzi o działalność w firmach z sektora MLM, to potrzebne są głównie chęci i konsekwencja w działaniu, bo pieniądze potrzebne na start są niewielkie (od 0 do ok. 500 zł), a całą wiedzę i umiejętności przekażą Ci osoba z którą będziesz współpracować (tzw. Sponsor).

Natomiast jeżeli chodzi o nieruchomości, duży biznes, czy dywidendy z akcji, to tu przeszkodą może być duży kapitał początkowy, jaki najczęściej musisz posiadać, żeby osiągać tutaj wysokie zyski. Choć w przypadku biznesu można to osiągnąć rozwijając się z początkowo małej firmy w wielką. Mimo to i tak nawet w przypadku małej firmy potrzebny jest kapitał początkowy mierzony przynajmniej w tysiącach lub dziesiątkach tysięcy złotych.

Jaka jest zatem najprostsza droga do sukcesu finansowego? Znajdź kogoś, kto taki sukces osiągnął i zapytaj go jak to zrobił, albo przeczytaj jego książkę lub bloga ;-)

A przede wszystkim:

„Podążaj za tym, co Cię uszczęśliwia, a świat otworzy Ci drzwi, nawet gdyby wydawało się, że wokół są same ściany.”
Joseph Campbell

Na koniec mam jeszcze dla Ciebie świetną bajkę, która bardzo przejrzyście przedstawia różnice pomiędzy dochodem aktywnym, a pasywnym. Obejrzyj historię dwóch przyjaciół – Pablo i Bruno:

Przepis na… Makaron ze szpinakiem i dodatkami

Pyszny i zdrowy obiad bezmięsny :-)

Składniki:

  • makaron penne (rurka cięta) lub świderki lub inny – ok. 250 g.
  • kurkuma (w proszku – do makaronu)
  • paczka mrożonego szpinaku (najlepiej w liściach, ewentualnie rozdrobniony) – ok. 450 g.
  • serek topiony – 100 g. (np. Hochland)
  • pieczarki (8-10 szt. większych)
  • fasola czerwona – 1 puszka
  • cebula – 1-2 średniej wielkości (polecam czerwoną)
  • czosnek – 3-4 spore ząbki
  • masło – 2-3 łyżki
  • pieprz, sól – do smaku (sos)

Przygotowanie:

1. Na patelni (dużej) lub w garnku roztapiamy masło i dodajemy wcześniej umyte i pokrojone pieczarki. Na średnim ogniu podgrzewamy tak długo aż będą dość miękkie. W międzyczasie (gdy pieczarki już trochę zmiękną) dodajemy jak najdrobniej pokrojony wcześniej czosnek (może być też przeciśnięty przez praskę) i pokrojoną cebulę.

2. Gotujemy makaron. Polecam do gotującej się wody dodać najpierw trochę sproszkowanej Kurkumy, a następnie dopiero makaron. Wtedy będzie on miał ładny żółty kolor, a smak pozostanie ten sam (chyba że wsypiemy całe opakowanie tej przyprawy, to może być trochę gorzki) :-)

3. Gdy pieczarki są już dość miękkie dodajemy szpinak (zamrożony lub rozmrożony) i podgrzewamy do momentu gdy będzie gorący.

4. Dodajemy fasolę czerwoną, chwilę podgrzewamy i następnie serek topiony.

5. Cały sos dokładnie mieszamy, doprawiamy i podgrzewamy aż będzie gorący.

6. Na talerz nakładamy odsączony, gorący makaron, a na niego również gorący sos szpinakowy.

Smacznego! :-)

kwi 29, 2011 - Ciekawostki    Brak komentarzy

Nie wszystko perfum co pachnie

Używamy ich prawie wszyscy. Stoją w naszych łazienkach i sypialniach. Często też gubią się gdzieś w gąszczu damskiej torebki. Mają za zadanie sprawić, aby roztaczała się od nas przyjemna woń.

Nazywamy je perfumami, ale czy każde pachnidło to rzeczywiście perfum?

Nie każdy wie, że słowo perfumy ma tak naprawdę dwa znaczenia. To, które wszyscy znamy:

Perfumy (fr. „per fumée” – przez dym) – łączna nazwa kosmetyków, których jedynym zadaniem jest nadawanie różnym obiektom (zwykle ciału człowieka) przyjemnego i długo utrzymującego się zapachu.

Czyli wszelkie płyny w szklanych flakonikach, które nadają nam nasz ulubiony zapach.

Jednak fachowo wszystkie te pachnidła dzielimy na kilka kategorii, a czynnikiem różniącym poszczególne kategorie jest zawartość olejków zapachowych w całym płynie znajdującym się w buteleczce. Rozróżniamy:

  • Eau fraîche (wodę odświeżającą), z zawartością 1-3% olejków,
  • Eau de Cologne (wodę kolońską), z zawartością 3-5% olejków,
  • Eau de Toilette (wodę toaletową), z zawartością 5-10% olejków,
  • Eau de Parfum (wodę perfumowaną), z zawartością 10-15% olejków (wg IFRA najczęściej 15%),
  • Parfum (perfumy), z zawartścią 15-30% olejków (wg IFRA najczęściej 20%).

Co to wszystko oznacza?

Otóż im więcej w składzie pachnidła olejków zapachowych, tym mniej rozpuszczalnika (czyli różnego rodzaju alkoholi, najczęściej etanolu), a więc zapach jest mocniejszy i dłużej utrzymuje się na ciele (o ile jest dobrze dobrany do skóry).

Jak wybierać perfumy?

Na wybór odpowiedniego zapachu powinniśmy poświęcić przynajmniej 2-3 dni, ponieważ zapach perfum oddziałuje na naszą psychikę (może nas pobudzać, jak i przygaszać; dodawać optymizmu, jak i pesymizmu; itp.).

Powinniśmy testować maksymalnie 4 zapachy dziennie, ponieważ przy większej ilości niektórych nut zapachowych nie wyczuwamy. Mitem jest, że wąchanie kawy przywraca nam dobry węch, to tylko złudzenie, tak naprawdę dodajemy tylko kolejny zapach do kolekcji.

Najlepiej zapachy, które chcemy sprawdzić nałożyć na nadgarstki (od wewnątrz), gdzie skóra najlepiej reaguje na perfumy. Poza tym można wykorzystać odstępy między kostkami palców u dłoni oraz wewnętrzną stronę łokcia.

Trwałość perfum, czy wód perfumowanych/toaletowych jest ściśle powiązana z PH naszej skóry, dlatego jeżeli dany zapach do nas nie pasuje, to od razu krótko się trzyma (szybko przestajemy go wyczuwać).

Jeżeli natomiast dobrze dobierzemy zapach, to na początku czujemy go dość długo, a po pewnym czasie (tydzień-dwa) powinien się on stać dla nas niewyczuwalny (za to inni powinni go czuć :-)).

Jak używać perfum i innych pachnideł?

Przede wszystkim perfum używamy na gołą skórę. Dlatego właśnie tak ważne jest, aby dobrać je odpowiednio do PH swojej skóry.

Aby efekt był jak najlepszy powinniśmy popryskać wewnętrzną stronę nadgarstków, szyję, miejsca za uszami, zgięcia łokci oraz dekolt u kobiet, czyli wszędzie tam gdzie skóra jest cienka i gdzie szybciej krąży krew.

Layering – co to takiego i na czym polega?

Layering jest to ciekawy i bardzo łatwy sposób na zwiększenie intensywności oraz przedłużenie trwałości zapachu perfum lub wód perfumowanych/toaletowych. Polega on na nakładaniu zapachu warstwami, poprzez używanie różnych kosmetyków o tym samym zapachu.

Podstawą tej techniki jest użycie co najmniej dwóch kosmetyków o tym samym zapachu co perfumy lub wody perfumowane/toaletowe. Mogą to być np. żel pod prysznic, balsam do ciała, antyperspirant, czy u mężczyzn pianka do golenia oraz woda po goleniu.

Perfum lub wody perfumowanej/toaletowej używamy na sam koniec.

Oczywiście im więcej użyjemy kosmetyków o tym samym zapachu, tym efekt będzie lepszy :-)

Należy jednak pamiętać, aby używany zapach nie był zbyt intensywny sam w sobie, ponieważ w efekcie nasze towarzystwo może być trudne do zniesienia przez innych ;-)

Lotto – 95% szans na przegraną poprzez wygraną

Był zwyczajnym, przeciętnym człowiekiem, takim jak wielu z nas. Często brakowało mu kasy, miał różne długi, tak jak ma wielu z nas. Wciąż marzył o przynajmniej jednym „uśmiechu od losu”, tak jak marzy wielu spośród mas.

Pewnego dnia jego marzenie się spełniło – trafił „szóstkę” – szczyt marzeń, wszystkie jego zmartwienia rozpłynęły się w jednej chwili w nicość. Szczęście biło od niego na odległość. Teraz mógł wreszcie zacząć żyć! Przestać pilnować każdego cholernego grosza w portfelu. Teraz wszystko było możliwe!

Nie spodziewał się jednak tego co nastąpi już niedługo…

Ironia losu?

Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że około 90-95% osób, które wygrają duże pieniądze na loterii traci wszystko w ciągu pierwszych 5 lat od wygranej? Jak wytłumaczyć to, że spośród tych 95% większość po 5 latach jest w jeszcze gorszej sytuacji finansowej niż przed wygraną?

Czyżby zatem wygrana na loterii była fatum? Fatum, które przyplątuje się ludziom i mami ich pozornym szczęściem?

A może to jednak coś innego? Może to wina ludzi, że nie potrafią wykorzystywać swoich pieniędzy w dobry sposób? Może to wina nastawienia na konsumpcję i za wszelką cenę „pokazania się” wśród znajomych? Może presja społeczeństwa, z którego większość jednostek też sobie nie radzi lub radzi słabo?

Jak to jest, że gdyby człowieka, który nigdy nie ma na nic pieniędzy i całe swoje życie żyje w skrajnym ubóstwie zamienić miejscami z bogaczem, który od zawsze żyje w dostatku, to po pewnym czasie biedak, który stał się bogaczem byłby znowu biedny, a bogacz, który stał się biedakiem ponownie byłby nieprzeciętnie bogaty?

„Nigdy nie bywałem ubogi, czasami tylko bywałem bankrutem. Ubóstwo to nastawienie umysłu. Bankructwo to przejściowa sytuacja.” - Mike Todd

Jak to się dzieje, skoro wiadomo, że większość ludzi pragnie być bogata? Czyż nie ma się wtedy nastawienia umysłu na bogactwo? No cóż… Powiedzmy :-)

Może zależy to głównie od otoczenia, w którym się wychowujemy, dorastamy? Może to ono decyduje za nas jak skończymy, kim będziemy i na ile będziemy sobie mogli pozwolić w życiu?

Ich ojciec był alkoholikiem, bił swoją żonę, znęcał się nad swoimi dwoma synami. Jeden z synów, gdy dorósł był taki sam jak ojciec – alkoholik bez grosza przy duszy, wyżywający się na swojej rodzinie. Drugi syn był zgoła inny – miał pieniądze, piękny dom i samochód, szczęśliwą, kochającą się rodzinę.

Zapytany dlaczego jest tym, kim jest zarówno pierwszy, jak i drugi syn odpowiedział „Kim innym mógłbym być, mając takiego ojca?”

Cóż – otoczenie na pewno ma na nas ogromny wpływ i wiele od niego zależy, ale to my decydujemy jak to otoczenie odbieramy. I to my możemy, najczęściej, to otoczenie zmienić, jeżeli jest destrukcyjne dla nas. I powinniśmy to zrobić.

A może tak naprawdę to co zrobimy z naszą wielką wygraną zależy głównie od tego jaką mamy wiedzę o pieniądzach? Może decydujące znaczenie ma poziom naszej inteligencji finansowej?

Może to od niej zależy czy mając w kieszeni dużą sumę pieniędzy przepuścimy wszystko na nowy dom, jego fantastyczne wyposażenie, nowy sportowy samochód i inne zabawki, które w ekspresowym tempie będą wyciągać pieniądze z naszego portfela? Może to od naszej inteligencji finansowej zależy, czy będziemy potrafili ocenić, czy mądrze jest pożyczyć pieniądze znajomemu, który ma „fantastyczny” pomysł na „biznes”?

Może dzięki takiej inteligencji potrafilibyśmy ocenić czy kredyt, który chcemy zaciągnąć jest dobry? Może to dzięki niej właśnie moglibyśmy znaleźć się w gronie tych pozostałych 5%?

Ciekawe też czemu, skoro to tak ważne dla każdego z nas, o finansach osobistych nie uczymy się w szkole? Przecież dzisiejszy świat opiera się na pieniądzach bardziej niż kiedykolwiek.

No chyba, że uważasz, że bardziej przyda Ci się w życiu znajomość budowy pantofelka (o ile pamiętasz o czymś takim z lekcji biologii) lub daty bitwy pod Termopilami? Masz oczywiście wolny wybór.

„Wszystko w życiu jest wyborem. My jesteśmy rezultatem naszych wyborów. Wybierajcie mądrze.” – Bill Bartman

Czy istnieje jednak jakieś rozwiązanie tego problemu? Czy może już do końca końców tę wielką „tajemnicę” pieniędzy znać będą tylko bogacze i ich dzieci?

O to czy jest jakieś rozwiązanie najlepiej zapytać ludzi, którzy poradzili sobie z dotyczącym nas problemem, czyli w tym przypadku z biednych stali się bogatymi.

Jak to zrobić? Proponuję czytać, bo…

„… Czytanie. Powód, dla którego czytanie jest takie ważne – gdzieś tam były miliony miliardów ludzi, którzy żyli przed nami wszystkimi. Nie ma ŻADNEGO nowego problemu, który możesz mieć. Z rodzicami, z chłopakiem, ze szkołą, z czymkolwiek innym – nie istnieje problem, który możesz mieć, a którego ktoś wcześniej nie rozwiązał i nie napisał o tym książki. …” – Will Smith

Źródło: http://www.youtube.com/watch?v=CNN6g4nE3d4

Od czego zacząć? Polecę Ci tylko jeden tytuł, który wg mnie jest w tej chwili podstawą podstaw. Polecę Ci książkę, od której przeczytania wiele się zmieniło również w moim życiu i sposobie myślenia o pieniądzach. Jest to książka:

„Bogaty ojciec, biedny ojciec” Roberta Kiyosaki.

Przeczytaj ją, bo od niej wszystko się zaczyna.

Tylko uważaj! Później już nic nie będzie takie, jak teraz… :-)

 


Aktualizacja (24.08.2011r)

Minęły co do dnia 4 miesiące od dnia, w którym opublikowałem ten wpis i oto co pojawiło się dziś na Onecie:

Artukuł Klątwa loterii (klik!):

„Dane statystyczne nie pozwalają żywić złudzeń: ponad połowa zwycięzców traci wszystko w ciągu pięciu lat, wielu spotykają wielkie tragedie życiowe, kończą jako bezdomni, tracą rodzinę i zdrowie; żyją w więzieniu lub wegetują na zasiłkach.”

Możesz w nim przeczytać historię 8 osób, które wygrały duuuże pieniądze na loterii i w krótkim czasie straciły- dosłownie – wszystko i jeszcze więcej.

Szkoda tylko, że autor tekstu widzi w tym jakąś „klątwę” dotykającą te osoby, a nie brak wiedzy i umiejętności w kwestiach finansowych…